21
gru
10

Nowy Sad

Wsiadłyśmy razem do pociągu i wyruszyłyśmy w stronę Nowego Sadu. Pociąg osobowy, zupełnie normalny, taki jak pociągi osobowe w wielu krajach. Po drodze spisywałam wrażenia z Belgradu, co chwilę spoglądałyśmy za okno, w poszukiwaniu ciekawych widoków- niestety na marne.

Siedziałyśmy naprzeciw siebie, zanurzone w swoich myślach. Razem z nami jechały romskie dzieci i kilku innych pasażerów. Pan konduktor rzucał żarcikami, jak się potem okazało, nie usiałam wcale kupować biletu, wystarczyło dać mu do ręki 150 dinarów, tak aby nikt nie widział.
Toaleta była tradycyjną dziurą w podłodze, do czego już zdążyłam przywyknąć i nie robić z tego powodu wielkiego problemu.

Nowy Sad wydał mi się zupełnie innym od Belgradu, ale jak każde z wielu większych miast zachował tą swoją sprzeczność, różnorodność. Bo gdy wychodzisz z dworca Głównego idziesz przez ulice pełne sklepach, gdzie na wystawach błyszczą tandetne buty i ubrania, dodatki do domu. Gdzieś na ulicy cyganka karmi piersią dziecko i żebrze o kilka dinarów- a ja umieram z zimna, mimo, że jestem z Polski, mimo, że ciepło ubrana w płaszcz, szal, rękawiczki i czapkę.

Doszłam do centrum, które trzeba przyznać jest piękne, choć dziwi fakt,ze na samym środku rynku , bądź co bądź prawosławnego państwa, stoi kościół katolicki, potocznie nazywany „katedralom”- bo tak, jego kształt przypomina katedrę. Stare miasto jest piękne, choć największe wrażenie zrobiły na mnie stare kamieniczki, obok których przechodziłyśmy będąc już po drugiej stronie mostu, formalnie poza Nowym Sadem, podążając w kierunku twierdzy. Tak z mostami też wiąż a się historie bombardowań.

Nowy Sad wydał mi się zupełnie innym światem niż Belgrad, uroczym małym miasteczkiem, gdzie życie zaczyna się późnym wieczorem. Moi hostowie okazali się przecudownymi wegetarianami, którzy pokazali mi miasto. Ni obyło się bez imprezy, bójki w pubie, pogardy w spojrzeniu i słowach barana tłumaczącego mi, że rakija jest zawsze żółta bądź przezroczysta, koncertu hardcorowego. Był też pchli targ- Najlonka- gdzie zaopatrzyłam się w nową torebkę, bluzę i talerz- oczywiście wszystko wygrzebane ze stosu innych starych rzeczy, gdzieś na placu, na ziemi.

Trochę mnie denerwuje, że to moje postrzeganie Serbii i kolejnych miejsc, które odwiedzam jest tak powierzchowne.. Że brakuje czasu… Oglądam zdjęcia Scotta z podróży dookoła świata i choć nigdy nie powiedziałabym, że to ten typ to cholernie mu zazdroszczę…


0 Odpowiedzi do “Nowy Sad”



  1. Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.