17
gru
10

Belgrad

Minęło 7 dni od mojego przyjazdu do Belgradu, a ja znów siedziałam na dworcu głównym i czekałam na pociąg do Nowego Sadu. Jak zwykle pytania o taxi :”Only 60 euro to Novi Sad”.Napastliwa oferta i to odwieczne przekonanie, ze turyści zawsze są bogaci. Za bilet do Nowego Sadu zapłaciłyśmy przecież 288 dinarów czyli w przybliżeniu 2,8 euro.
Zdecydowanie nie polubiłam zachwalanego przez wszystkich Belgradu. To podobno nigdy nie zapadające w sen miasto było szare, brudne, mlochowate, zniszczone i biedne, a ludzie wcale nie byli tak uprzejmi jak to zwykła byłam słyszeć.
Weekend spędzony z Nikolą był przesympatyczny. Spacerowaliśmy po mieście, gdzie starsi mężczyźni sprzedają chusteczki higieniczne na ulicy, a chodniki są przepełnione ludźmi. Po dłuższej przechadzce w okropnym mrozie, wstąpiliśmy do “Black Turtle” na piwo jagodowe.
Centrum Belgradu jest, jakby to ujęło wielu “europejskie”. Sztuczne jezioro Ada jest pięknie urządzonym kompleksem sportowym, wielka, wciąż budująca się świątynia “Sava” robi wrażenie, stara twierdza, ulica artystów. Jednak przy wszystkich tych rzeczach, dla nas tak normalnych, w samym centrum celowo zostawiono dwa zniszczone w czasie bombardowań w 1998 roku budynki. “Żeby pamiętać”- powiedział Nikola.
” NATO to jakaś hipokryzja. Organizacja walcząca o pokój, zbombardowała Belgrad, Serbię. Nie patrzyli na to czy to szkoły, szpitale, czy budynki wojskowe. Używali bomb kasetowych. Zrzucasz jedną bombę, a z niej wypada wiele małych bob. Wiesz, na całej tej ulicy szyby były powybijane we wszystkich domach”.
Nikola mówił też o przeciętej płacy 200-300 euro miesięcznie i wielkich różnicach w zamożności mieszkańców Serbii. Stwierdził, że pojęci płaca minimalna nie istnieje.
“Płaca minimalna? Najmniej za godzinę? Przecież tylu ludzi nie ma pracy, że jeśli ci si nie podoba, to na twoje miejsce znajdziemy kogoś drugiego. Co za problem?”
To tylko jeden z punktów widzenia i nie wie czy prawdziwy. Pewnie trochę subiektywny, ale jednak przerażający.

—————————————————————————————————————————-
Po weekendzie spędzonym z Nikolą, przyjeżdżam do hotelu. W pokoju ląduję z Karoliną, więc znów rozmowy i wypad na kawę.
Na treningu słucham historii bałkańskich o Albanii, Bóśni, Macedonii, Czarnogóry i po raz kolejny przekonuję się o tym co pisał Kapal, o czym niektórzy mówili, że Zagrzebiowi bliżej jest do Wiednia niż do Bałkanów. Bo Chorwacja choć nieco odmienna, nie stwarza dla polskiego przybysza szoku kulturowego, jest taka “normalna’ zglobalizowana, podobna.
Słuchając tych wszystkich historii zdałam sobie sprawę jak bardzo zasiedziałam się w Zagrzebiu i że trzeba znów ruszyć w drogę bo tyle nieodkrytych lądów przede mną. Czas przecieka między palcami, a ty nawet nie zauważasz, trzeba go wykorzystać, trzeba wycisnąć do ostatniej kropli.


0 Odpowiedzi do “Belgrad”



  1. Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.