Archiwum dla Wrzesień 14th, 2010

14
wrz
10

14
wrz
10

Wróciłam już z Sarajewa, pięknego miasta otoczonego górami. Miejsca gdzie psy biegają bez smyczy i łaszą się do każdego, koty wylegują się na ławkach w kawiarni, a w sklepiku obok możesz kupić niezliczoną liczbę słodyczy, bakalii na wagę bądź skosztować jabłka oblanego czymś, z czego robi się lizaki. Smak dawnych, zdecydowanie zdrowszych i mniej chemicznych słodyczy.
Moje szczęście w nieszczęściu odznaczało się tym,że nasze jedyne wolne popołudnie przydało na bajram. Szczęście to wszystko co zaraz opiszę, nieszczęście- to mój ohydny materializm- po raz kolejny nie kupiłam dżezwy o której marzę już od przeszło dwóch lat.
Sarajewo postanowiłam zwiedzić sama. Grupa znajomych gadających ciągle po angielsku, zdecydowanie nie wpływa dobrze na poznawanie miasta. Mogą być najlepszymi ludźmi na świecie ale wtedy skupiasz się na nich, czujesz mniej zapachów, dźwięków, praktycznie nie masz szans na poznane ludzi no i oczywiście ceny rosną wielokrotnie. Być może straciłam dobrą imprezę i kilka butelek sarajewskiego piva, ale zyskałam niezwykłą historię, dźwięki, smaki i znajomości.
Pojechałam sama, jak mała asocjalna istotka- nie czułam się z tym źle, właściwie lubie taki typ zwiedzania. Spacerowałam uliczkami Sarajewa, patrzyłam na małe kotki bawiące się ze sobą, bądź wręcz przeciwnie wylegujących się w słabym jesiennym słońcu, romskie orkiestry grające z okazji bajramu, psy łaszące się do swoich w właścicieli, ludzi siedzących w kawiarniach, rozmawiających- co ciekawe, turystę mogłam wyczuć na 10 metrów, choć wcale nie musiał się odzywać. Zaledwie po pól godnie mojego spacerowania, poznałam pana w średnim wieku, który uznając, iż nasze potkanie jest darem Allaha i że wyczuwa ode mnie pozytywna energię postanowił mi pokazać miasto. Spacerując tak z nim słyszałam wiele niesamowitych historii, pomógł mi zgłębić kilka prawd islamu i być może nawet je zrozumiałam. Mówił o wielokulturowości Sarajewa, pokazywał cmentarze na wzgórzach, piękne meczety, miejsce gdzie kiedyś było letnie kino, wzgórze z którego widzisz całe Sarajewo i domek, przyniesiony na drugą stronę rzeki1. Wypisała mi listę jego ulubionych poetów a potem skonsumowaliśmy przepyszną bosanską kafę. Kiedy rozstaliśmy się po 4,5 godziny, zaczęłam spacerować sama , by po chwili spotkać Karolinę (perygrynnacje.blox.pl). Myślę, że nie minęło nawet piętnaście minut, kiedy znów spotkałyśmy panów z pierwszego wieczoru. Znów nas zaprosili na kawę- przecież jest bajram. A potem, widząc naszą radość z romskiej orkiestry grającej w kawiarence obok, zapłacili im, by grali przy naszym stoliku. Niesamowite uczucie. Zmęczone wróciłyśmy do hotelu, jednakże plan, by w końcu się wyspać, zakończył się niepowodzeniem.
Następny dzień- ostatnie warsztaty i goodbye party. Nic specjalnego, puszka sarajevskog i karciana gra polegająca na tym, że jeśli popełnisz błąd musisz wypić. Rozmowy i pożegnania. O północy zdecydowałam, że idę spać. Niestety po drodze dorwali mnie kelnerzy, z którymi przesiedziałam godzinę i popijając postawioną mi przez nich wódkę co chwilę robiłam wszystko, żeby iść spać. Oburzali się, że są nudni i może czegoś potrzebuję, żeby z nimi siedzieć. Z uporem powtarzałam, że jedyne czego mi brakuje to sen. W czasie rozmowy jeden kelner pytał mnie również czy palę trawę- typowe pytanie, masz dredy więc znaczy to, że jesteś wielkim fanem marihuany. Odpowiedziałam, że nie, nie palę. Kiedy już poszłam do pokoju po pięciu minutach słyszę pukanie. To ten sam kelner pytający czy na pewno nie chce z nim zapalić jointa. Zostając mistrzynią miłej odpowiedzi i asertywności i z propozycji nie skorzystałam.
Następny dzień rano szybka pobudka, śniadanie, pita s krumpirom i jadę na dworzec. W swojej zbytnej dokładności byłam godzinę przed czasem. Kupiłam głupią gazetę coś w stylu glamour i dosiałam się do chłopaka, który zaprosił mnie do swojego stolika- w końcu jest bajram. Chłopak był nieco upośledzony umysłowo, a może był tylko zwykłym dziwakiem, choć jego oczy często nie przedstawiały świadomości. Jednakże czy posiadam jakiekolwiek prawo do oceniania czyjejś normalności? Co to jest „normalność”, może to tylko sztywno ustalone reguły to, że chłopak w pewnym momencie zaczyna śpiewać bez przyczyny bądź wydawać odgłosy wybijając rytm, może jest tylko delikatną odmiennością. Swędziłam z nim godzinę i rozmawialiśmy na przeróżne tematy, cóż nie mam uprzedzeń do drobnych odmieńców. A dworcu skorzystałam również z toalety- piszę o tym tylko dla tego, że pierwszy raz korzystałam z toalety o jakiej wiele razy słyszałam i której zdecydowanie nie spodziewałam się w Bośni. Otóż nie było tam papieru toaletowego a jedynie coś w rodzaju małego prysznica do „wyczyszczenia się”.
Później 10 godzinna podróż i ciekawe rozmowy.
Wróciłam z Sarajewa, miasta wielokulturowego gdzie cerkiew, kościół katolicki, meczet i synagoga stoją obok siebie. Gdzie roznegliżowana dziewczyna z mocnym makijażem i farbowanymi blond włosami idzie koło zakrytej czadorem muzułmanki. Miejsca gdzie w centrum miasta z synagogi słyszysz nawoływanie do modlitwy i wielu się kłania, gdzie na wielu wzgórzach znajdują się niezliczone groby młodych ludzi. Sarajewo jest pięknym miastem na którego odkrycie potrzeba wiele czasu i nie mówię tu o zabytkach, na to zapewne wystarczył by tydzień ale na poznanie ludzi, kultury, mentalności ale przede wszystkim na zrozumienie jej, bo to nie przychodzi tak łatwo. Kiedy nagle wyrwiesz się ze świata w którym spędziłeś całe swojej życie, nie zrozumiesz od razu innych zachowań i przekonań. Ale bardzo chcę i wiem, że może kiedyś mi się to uda.
Tymczasem wróciłam do mojego Zagrzebia i jeśli ktoś mi jeszcze raz powie, że całe Bałkany to identyczna kultura, nie będę się kłócić, wybuchnę mu śmiechem prosto w twarz. Kolejne warsztaty, tymczasem ja umieram z potrzeby za przeprowadzką i dobrą, przeintelektualizowaną książką po polsku.
Pozdrowienia z jesiennego Zagrzebia gdzie właśnie piję zieloną herbatkę z kubka z olimpijskim wilkiem:)




Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.